Taktycznie i taktownie
Jacek Kost
Wydawało się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Sierpniowa duchota, typowy white cube. W środku tylko kilku Niemców, w krótkich spodenkach, białych skarpetkach i Slazengerach.
Prace „ogórkowe” jak sezon, w którym przyszło im zawisnąć, na galeryjnej ścianie. Kilkanaście obrazów, trzy instalacje i pokaz wideo. Kurator próbował połączyć, nieprzystające do siebie, ni formalnie, ni koncepcyjnie, obiekty, narodowością artystów. Chwyt co najmniej słaby, wart uwagi szowinistycznych drobnomieszczan, pierwszych dekad XX wieku. Close To Everything But Far From Ordinary, francuskie odkrycia — zgrabny tytuł wystawy zostałby czystą socjotechniką, gdyby nie dwie kompozycje fakturalne, genialnie eksponowane w przestrzeni. Wydobyte naturalnym światłem, z szarzyzny pomieszczenia. Detal techniczny, znacznie poprawił recepcję dzieła.

Michael de Infiltrat jest młodym, współczesnym artystą, pochodzącym z południowej Francji. Obecnie mieszka i tworzy w Berlinie. Tegoroczne, jeszcze „świeże” prace z serii Places, są wielkim zaskoczeniem, poszukujący i uznany, młody autor, zwraca uwagę na zakonserwowane medium malarskie. Szczęśliwie, owa fanaberia, nie spowodowała załamania kariery, a nawet wielu specjalistów z branży, skłonnych jest przypisać zmianie, de facto, dekonstruującej wcześniejsze działania artysty, wzrost znaczenia nazwiska wśród europejskich, a szczególniej azjatyckich kolekcjonerów.
Nadzwyczaj rzeźbiarska, zarazem koherentna materia płócien, sprawia wrażenie, wręcz niemożliwej do stworzenia, przy użyciu farby. Przestrzeń, częściowo zaznaczona jedynie subtelnie przenikającymi się tonami, w kluczowych partiach piętrzy się, w niespotykanej, kilkucentymetrowej, fakturze. Jednak zbyt świadomy jest de Infiltrat, aby oddać się, jedynie warsztatowym i estetycznym, aspektom sztuki. Przemyślana gra, artysty z widzem, polega na specjalnym podejściu do realizmu, tak popularnego, można powiedzieć modnego, w młodym malarstwie ostatnich lat. To już nawet nie realizm, lecz skrajny weryzm. Nie chodzi tu o zasugerowany tytułami (Pejzaż zielony i Morskie Oko), przedstawieniowy charakter dzieł. Sam proces, nadawanie formy, z wielkim wyczuciem materii malarskiej, to czysty realizm. Zupełnie, jakby kamienna płyta przyklejona cementem do ściany została brutalnie zerwana, przywłaszczając fragmenty substancji, spajającej ją z murem. Witalizm w intelektualnej formie.

Odkrycie na nowo, wypatroszonego lamusa rzeczywistości, przynosi czasem nieskonsumowaną jeszcze jakość. Choć, możliwe jest ono jedynie przy wielkiej czujności i samodyscyplinie, artysty nie tylko wiedzącego, ale wiedzącego inaczej. ●
JK, grudzień 2009