Pol­ska Szko­ła Ulot­ki.
Nie­zro­zu­mia­łe usi­ło­wa­nie wy­par­cia

Weronika Pogoniewicz

Czas trans­for­ma­cji ustro­jo­wej w Pol­sce, przy­pa­da­ją­cy na lata ’90 dwu­dzie­ste­go wie­ku, obok za­mie­sza­nia i roz­bi­cia, przy­niósł, nie­zwy­kle in­te­re­su­ją­ce, dzia­ła­nia w prze­strze­ni pu­blicz­nej. Przed­sta­wiam, pró­bę zde­finio­wa­nia i scha­rak­te­ry­zo­wa­nia, jed­ne­go z nich. Za­zna­czyć na­le­ży, że po­niż­szy ar­ty­kuł mo­że być tyl­ko wstę­pem dla do­kład­niej­szych ba­dań i usta­leń.

Na­ro­dzi­ny i trwa­nie w cha­osie

Nie­ko­or­dy­no­wa­na przed­się­bior­czość pry­wat­na, mo­gą­ca wresz­cie głę­bo­ko ode­tchnąć po de­ka­dach stłam­sze­nia, nie zda­jąc so­bie z tego spra­wy, stwo­rzy­ła me­dium wspa­nia­le wpi­su­ją­ce się w ob­szar po­szu­ki­wań sztu­ki. Na sty­ku ży­cia spo­łecz­ne­go i pro­jek­to­wa­nia wy­daw­ni­cze­go, ulot­ka ist­nia­ła od daw­na. Jed­nak w Pol­sce, od po­cząt­ku lat ’90, ma miej­sce zja­wi­sko od­ręb­ne i ory­gi­nal­ne, w ska­li mię­dzy­na­ro­do­wej.

Zwy­kle, dzie­ło ujaw­nia zna­cze­nie, do­pie­ro z per­spek­ty­wy cza­su. Po­dob­nie jest w przy­pad­ku Pol­skiej Szko­ły Ulot­ki, już dziś moż­na stwier­dzić wy­bit­ność wy­two­rów okre­su pierw­sze­go – lata 1989-1993 i dru­gie­go – 1994-2005. Aby co­kol­wiek po­wie­dzieć, o fa­zie trze­ciej, na­le­ży po­cze­kać. Wy­da­je się, że mimo lek­kich wa­hań, wciąż trwa. Je­ste­śmy w cen­trum wy­da­rzeń. Za­rów­no pod wzglę­dem sty­li­stycz­nym, jak i w kon­cep­cyj­nym po­dej­ściu do ma­te­ria­łu, „ź­le obec­na” w dys­kur­sie ar­ty­stycz­nym, ulot­ka wy­two­rzy­ła no­wą ja­kość. Uni­ka­to­wy cha­rak­ter, wy­wo­dzić na­le­ży z nie­zwy­kłej dy­na­mi­ki, na­głe­go za­po­trze­bo­wa­nia na szyb­ką, bez­po­śred­nią i sku­tecz­ną re­kla­mę, w kra­ju po do­świad­cze­niu go­spo­dar­ką cen­tral­nie pla­no­wa­ną. Nie po­win­no się przy tym od­bie­rać lau­ru ar­ty­stom ulot­ki, prze­ja­wia­ją­cym od 20 lat nie­skoń­czo­ną kre­atyw­ność. Isto­tą ja­ko­ści jest, w tym przy­pad­ku, brak wszel­kich ogra­ni­czeń w pro­ce­sie twór­czym. Za­po­ży­cze­nia, na­wią­za­nia, mie­sza­nie tech­nik, sty­li­za­cje ga­tun­ko­we, krzy­kli­we kon­tra­sty, brak kon­tra­stów. Otwar­tość i chłon­ność po­nad wszyst­ko. Ele­men­ty te okre­śla­ją i wy­róż­nia­ją na are­nie świa­to­wej szko­łę pol­ską.

Do­kład­na ana­li­za zmian, w my­śle­niu o miej­scu i for­mie ulo­tek, na­rzu­ca pe­rio­dy­za­cję zja­wi­ska. Wy­mie­nio­ne po­wy­żej okre­sy, róż­nią się głów­nie, zmia­na­mi w war­stwie for­mal­nej, „u­lot­nych ob­ra­zów” Po­wo­do­wa­ne, w du­żej mie­rze, roz­wo­jem tech­no­lo­gii i stop­nio­wym wzro­stem po­py­tu, na tę for­mę re­kla­my. Stąd, prze­zna­cza­nie na ulot­ki, co­raz więk­szych fun­du­szy. Dru­gim ar­gu­men­tem, na cza­so­wy po­dział, jest roz­wój ryn­ku i za­lew co­raz no­wy­mi do­bra­mi, w tym, tak istot­ny­mi, dla opi­sy­wa­ne­go me­dium, jak: piz­za, te­le­fo­ny ko­mór­ko­we, sprze­ci­wy wo­bec szczy­tów po­li­tycz­nych i go­spo­dar­czych itd.

Eve­ry­one is an ar­tist

Sztu­kę po­wo­łu­je ar­ty­sta. Sztu­ką ulot­ki zaj­mu­je się pra­wie każ­dy, a mógł­by zaj­mo­wać się każ­dy. „E­ve­ry­one is an ar­tist” słyn­ne sło­wa Jo­se­pha Beuy­sa (za­po­ży­czo­ne przez nie­go, od ro­man­tycz­ne­go pi­sa­rza, Geo­r­ga Phi­lip­pa Frie­dri­cha Fre­iher­ra von Har­den­ber­ga, zwa­ne­go No­va­li­sem), naj­bar­dziej pro­ro­cze, sta­ły się chy­ba, dla Pol­skiej Szko­ły Ulot­ki.

W pierw­szej fa­zie, pra­wie pod­ziem­nie, ale jak grzy­by po desz­czu, two­rzo­no punk­ty kse­ro­gra­ficz­ne, ofe­ru­ją­ce in­te­re­su­ją­ce po­dej­ście do me­dium. Cza­sem, zda­rza­ło się, że mimo to, koszt pro­jek­tu był zbyt wy­so­ki i pra­cę zle­ca­no sy­no­wi, lub sy­no­wi przy­ja­ciół. Ne­po­tycz­ne po­czy­na­nia, otwo­rzy­ły drzwi naj­lep­szym ar­ty­stom wcze­sne­go okre­su.

W la­tach 1994–2005, na­stą­pił roz­wój, więk­szych agen­cji, za­trud­nia­ją­cych wy­bit­ne in­dy­wi­du­al­no­ści, po­nad­to po­wszed­nie­ją­ca sieć In­ter­net, zo­sta­ła wy­ko­rzy­sta­na, jako miej­sce roz­po­czy­na­nia ka­rie­ry i my­śle­nia nad ulot­ką, mło­dych wte­dy, pro­jek­tan­tów naj­now­szych – fazy trze­ciej. Zmia­ny struk­tu­ral­ne, ni­gdy nie nisz­czy­ły de­mo­kra­cji, któ­ra jest ko­lej­nym wy­znacz­ni­kiem, szko­ły pol­skiej.

Z pry­wat­nej kie­sze­ni

Prze­ciw­nie, do pla­ka­tów z lat PRL-u, ulot­ki, po 1989 roku, ni­gdy nie by­ły finan­so­wa­ne przez in­sty­tu­cje pań­stwo­we, za­wsze po­zo­sta­wa­ły do­me­ną, pry­wat­nych zle­ce­nio­daw­ców. Stąd za­pew­ne ich re­alizm. Wy­ko­rzy­sty­wa­nie form rze­czy­wi­stych, osa­dze­nie w kon­tek­stach spo­łecz­nych, ryn­ko­wych. Zro­zu­mie­nie, pod­sta­wo­wych po­trzeb ogól­no­ludz­kich, za­chę­ca­nie do ich speł­nia­nia.

Głów­ny­mi zle­ce­nio­daw­ca­mi, przez ca­ły okres, aż do dziś (rok 2009) po­zo­sta­ją ma­łe, pry­wat­ne fir­my i przed­się­bior­stwa. Szcze­gól­nie ak­tyw­ny­mi me­ce­na­sa­mi, są wła­ści­cie­le re­stau­ra­cji ofe­ru­ją­cy spe­cjal­ne pro­mo­cje, do­mów pu­blicz­nych itd. Wie­le zle­ceń, wy­cho­dzi rów­nież, od pry­wat­nych in­sty­tu­cji edu­ka­cyj­nych – szkół ję­zy­ko­wych, szkół na­uki jaz­dy, szkół po­li­ce­al­nych. Sto­sun­ko­wo mniej, za to po­waż­niej jed­no­ra­zo­wo, ulot­kę pol­ską, wspo­ma­ga­ją du­że kor­po­ra­cje – te­le­ko­mu­ni­ka­cyj­ne, finan­so­we i ubez­pie­cze­nio­we.

Za­faj­da­na pod­ło­ga

Ar­bi­tral­nym po­wo­dem, wy­róż­nie­nia Pol­skiej Szko­ły Ulot­ki, wśród szkół in­nych kra­jów, jest wy­so­ka ja­kość, nie tyl­ko w sen­sie pro­jek­to­wym, a bar­dziej, ar­ty­stycz­nym. Ro­zu­mia­nym, w kon­tek­ście sztu­ki współ­cze­snej. W swo­isty spo­sób, pol­skie ulot­ki, opo­wia­da­ją o cza­sie, w któ­rym przy­szło im za­ist­nieć. An­ty­este­tycz­na, za­gęsz­czo­na, prze­peł­nio­na zna­ka­mi i zna­cze­nia­mi, for­ma, szyb­ka ty­po­gra­fia, nie­do­ro­bio­na fo­to­gra­fia. Wszyst­ko by­ło wo­bec wy­da­rzeń. Tak, jak nie wy­czysz­czo­no spo­łe­czeń­stwa, po po­przed­nim sys­te­mie, jak nie do­ro­bio­no kon­se­kwent­nie prze­mian po­li­tycz­nych, tak samo, kon­se­kwent­nie, nie­do­ro­bio­ne są ulot­ki szko­ły pol­skiej.

Ma­rek Gry­kow­ski, kry­tyk i ko­lek­cjo­ner ulo­tek z lat 1989–2005 twier­dzi, że „..for­ma tych ulo­tek jest jak­by to co nie zo­sta­ło wy­czysz­czo­ne po mi­nio­nych la­tach i wra­ca­ło w swo­jej in­te­re­su­ją­cej ohy­dzie, na pa­pie­rze. Jak­byś nie­do­kład­nie spu­ścił wo­dę w ki­blu i gów­no wy­bi­ja­ło ru­ra­mi (..)” Prze­ka­zy­wa­nie na­stro­jów spo­łecz­nych za­cho­dzi, w sa­mej, war­stwie for­mal­nej prac.

Pla­sty­ka

Jesz­cze do roku 1993, spo­ra­dycz­nie uży­wa­no ko­la­żu kse­ro­gra­ficz­ne­go, po­słu­gi­wa­no się tą tech­ni­ką, w celu łą­cze­nia, ob­ra­zów fo­to­gra­ficz­nych z tek­stem. Nie­wiel­ką gru­pę ulo­tek kse­ro­gra­ficz­nych, roz­po­znać moż­na, po moc­nym kon­tra­ście – po do­pro­wa­dze­niu, do wy­eli­mi­no­wa­nia wszel­kich ko­lo­rów, a na­wet, od­cie­ni sza­ro­ści i po­zo­sta­wie­niu wy­łącz­nie czer­ni i bie­li.

Jed­nak, pod­sta­wo­wym na­rzę­dziem ar­ty­stów, przy­pi­sy­wa­nych do nur­tu, był i jest, kom­pu­ter. Faza pierw­sza i po­czą­tek dru­giej, opar­te na pa­kie­cie biu­ro­wym, sys­te­mu Win­dows. Prze­past­na bi­blio­te­ka, go­to­wych zna­ków gra­ficz­nych, któ­re ze­sta­wia­no ze so­bą, na płasz­czyź­nie, zu­peł­nie jak obiek­ty zna­le­zio­ne, by­ła sze­ro­ko eks­plo­ato­wa­na do po­ło­wy lat ’90. W póź­niej­szym cza­sie, cią­gle ba­zo­wa­no, na na­rzę­dziach Mi­cro­so­ftu, słyn­ną bi­blio­te­kę za­stą­pio­no, więk­szą ilo­ścią zdjęć cy­fro­wych, ale fon­ty i mi­ni­ma­li­stycz­na, od­waż­na ty­po­gra­fia, nie­ustan­nie kró­lo­wa­ły. Ti­mes New Ro­man, Arial, Co­mic Sans, Co­urier, we­szły do ka­no­nu.

Wy­róż­nia Pol­ską Szko­łę Ulo­tek zróż­ni­co­wa­nie i za­gęsz­cze­nie ele­men­tów, czę­sto nie­spój­nych, nie­pa­su­ją­cych do sie­bie. Nie­chluj­ność de­ko­ra­cyj­na i or­dy­nar­ność es­te­tycz­na, ozna­cza­ły opo­zy­cję, wo­bec wy­gła­dzo­nej i do­piesz­czo­nej sztu­ki re­kla­my po­przed­nie­go pół­wie­cza. Jed­nak­że, bun­tow­ni­czy sprze­ciw, wy­dał obfit­szy plon, niż sa­mą tyl­ko ne­ga­cję.

Od Je­ho­wy do pa­nien­ki lek­kich oby­cza­jów

Za­kres mo­ty­wów i wy­wo­dzą­cych się z nich sym­bo­li, w ulot­kach, jest nie­zmier­nie sze­ro­ki. Wią­żą się z usłu­ga­mi, do­bra­mi, w dzie­dzi­nie spo­łecz­no­-ryn­ko­wej. Od­po­wie­dzia­mi na py­ta­nia pierw­sze lub za­chę­ca­niem, do ich po­szu­ki­wa­nia, w ob­sza­rze oko­ło­re­li­gij­nym. Do osob­nej szu­fla­dy, przy­po­rząd­ko­wać na­le­ży, mo­ty­wy po­li­tycz­ne, w war­stwach, od re­gio­nal­nej po mię­dzy­na­ro­do­wą.

Nad­uży­wa­nym wręcz, sym­bo­lem, w pierw­szej z wy­mie­nio­nych grup jest por­tret, cza­sem akt ko­bie­cy. Cha­rak­te­ry­zu­je się da­le­ko po­su­nię­tym ide­ali­zmem, przy odro­bi­nie bru­tal­no­ści i per­wer­sji. Mo­rza za­dru­ko­wa­nych wie­lo­barw­nie ar­ku­szy, z ko­bie­ta­mi za­pra­sza­ją­cy­mi do ko­rzy­sta­nia z moż­li­wo­ści wol­ne­go ryn­ku, roz­le­wa­ją się po uli­cach, nie­prze­rwa­nie od 20 lat. Uwo­dzi­ciel­ska mi­mi­ka, ze­sta­wia­na jest z czer­wie­nia­mi, żół­cia­mi, ró­żem. Ca­łość, okra­szo­na sub­tel­ną ty­po­gra­fią, w war­stwie in­for­ma­cyj­nej. Czy­sty mar­ke­ting spo­ty­ka­my tuż obok dzieł, rów­nież wy­ko­rzy­stu­ją­cych fo­to­gra­fię, ale w jak­że od­mien­nym celu – szczę­śli­wa ro­dzi­na, uśmiech­nię­ta para, po­stać spa­ce­ru­ją­ca w słoń­cu. Po­kry­te mi­ster­ną plą­ta­ni­ną tek­stu, z do­mi­nu­ją­cym ha­słem, zwy­kle głę­bo­ko me­ta­fizycz­nym –  „Do­kąd zmie­rza ten świa­t?” „Czy Zie­mia bę­dzie ra­je­m?”. Sym­bo­li­ka szczę­ścia, sie­lan­ki. Każ­dy czło­wiek, po od­po­wied­nim przy­go­to­wa­niu du­cho­wym i za­pi­sa­niu się, w re­kla­mo­wa­ne miej­sce, mo­że po­ziom sym­bo­lu zmie­nić w rze­czy­wi­stość.

Ostat­ni­mi, z istot­nych mo­ty­wów, są: eko­lo­gizm, wal­ka z ra­si­zmem, na­cjo­na­li­zmem, fa­szy­zmem, an­ty­se­mi­ty­zmem, mi­li­ta­ry­zmem, kor­po­ra­cjo­ni­zmem, ho­mo­fo­bią. Każ­dy na­zna­czo­ny da­le­ko po­su­nię­tym, mo­ra­li­zmem i ak­ty­wi­zmem spo­łecz­no­-po­li­tycz­nym.

Świe­tli­sta dro­ga

Wiel­kie zja­wi­ska prze­mi­ja­ją. Bądź, kon­ty­nu­owa­ne mar­nie, przez póź­nych sy­nów wy­bit­nych ar­ty­stów, sta­ją się po­wo­li te­ma­tem ba­dań hi­sto­ry­ków sztu­ki, bądź po­wra­ca­ją jak wid­ma w od­sło­nach sty­li­za­cyj­nych. Pol­skiej Szko­le Ulot­ki, nie gro­zi, pó­ki co, od­sta­wie­nie na bocz­ny tor. Przy odro­bi­nie chę­ci zwięk­sze­nia świa­do­mo­ści i wzro­ście ilo­ści tek­stów kry­tycz­nych, moż­li­we jest, wy­cią­gnię­cie do­kład­niej­szych wnio­sków, na te­mat pierw­szych okre­sów, zro­zu­mie­nie za­my­słów ar­ty­stów współ­cze­snych i do­kład­ne wy­zna­cze­nie, pola dal­szej eks­pan­sji.

WP, listopad 2009