Monumentalizacja bez brązownictwa
Jacek Kost
Kiedy artysta zostaje mistrzem? Czy ktokolwiek, ma prawo stwierdzić, ostatecznie i bezapelacyjnie, dojrzałość geniuszu i pozwolić sobie, na gloryfikację twórcy, kiedy czas jego sztuki, jeszcze się nie dokonał? Zamartwianie się podobnymi pytaniami, dotyczącymi rzeczy pierwszych, zostawić należy na boku. Dla klarowności dyskursu, przyjąć wypada, że doniosłość pewnych realizacji, niepodważalnie nadaje, doświadczonym artystom, pozycję mistrza. Osiągnięcie precyzji przekazu, szczególnie dotyczącego istotnych społecznie i kulturowo problemów, konstytuuje jednoznacznie ową pozycję. Niepodważalnym mistrzem, naszych nowych czasów, jest niemiecki artysta Helmuth Gröttesman, którego wystawa otwarta została niedawno w Dreźnie.
Tytuł ekspozycji – Die Notizen, wskazuje dosyć przekornie, gdyż dosłownie, na rodzaj prezentowanych prac. W drezdeńskiej galerii, zaserwowano widzom zestaw, starannie wyselekcjonowanych, zapisków Gröttesman’a. Poprzez kuratorski wybór, długo dyskutowany i w rezultacie, ciepło przyjęty przez artystę, na nowo odczytujemy, dotychczasowe doświadczenia mistrza. Minimalistyczna aranżacja przestrzeni i precyzyjny, niczym chirurgiczne cięcie, wybór dzieł, mógłyby wydać się aż nadto subtelny, gdyby nie zaburzenie sytuacji formatem prac. Każda z kartek (oryginalnie standardowe A4) powiększona została do rozmiaru billboardu (700x400 cm) efekt okazał się oszołamiający. Myśl w czystej formie, przelana na papier, w momencie pojawienia się w umyśle, nie jest już wyłącznie powodem do dalszej, zwykle zniekształcającej ją, obróbki – staje się dziełem sama w sobie. Zarzuty formalizmu, które pojawiły się, w kilku artykułach, są całkowicie bezpodstawne. Celem nie jest abstrahowanie pisma, poprzez powiększenie go, do nienaturalnych rozmiarów i przez to nadanie całości płaszczyka obrazu. Znaczenie istnieje na innej, nieestetyzującej, koncepcyjnej płaszczyźnie i właśnie tutaj, ukazuje się wielkość artysty. Ogromne znaczenie koncepcji, zostało podkreślone prostym i trafionym, zabiegiem monumentalizacji.
Opisane powyżej działanie, nie obroniłoby się, bez drobnego, ale jakże istotnego szczegółu. Otóż jedna z kartek jest całkowicie pusta. Koleiny trop w odbiorze dzieła, tabula rasa zawierająca w sobie całe skoroszyty niepomyślanego. Zgrabne i inteligentne, czysto mistrzowskie nawiązanie do tradycji, bez padania na twarz i bicia pokłonów przeszłości.
Miejmy nadzieję, że Helmuth Gröttesman zapisze jeszcze wiele kart i kolejne ekspozycje, odkrywać będą, w równie przemyślany sposób, wszechświat idei artysty. ●
JK, luty 2010